przed chwilą miała miejsce konferencja Tuska ws. zamieszek w Zielonej Górze. Premier przestrzegał, by tych zdarzeń nie wykorzystywać politycznie etc itp, stara śpiewka.
i wszystko byłoby ok gdyby sam tego nie czynił. wspomniał otóż, iż niektórzy nazywają chulignów patriotami i wydzrzenia w Zielonej Górzy to tego efekt. Kogo premier ma na myśli? czy któryś z polityków nazwał chuliganów patriotami?
oczywiście są to pytania retoryczne, bo tylko debil by się nie domyślił, do kogo pije Donald. Mam jednak 'pewne' zastrzeżenia co do jego rozumowania, ponieważ nie słyszałam aby JK popierał chuliganów, a tym bardziej nazywał ich patriotami.
Chyba, że pan premier ma na myśli związki kibicowskie? ludzi, którzy na meczach odpowiedzialni są za oprawy, upamiętniające m.in. napad ZSRR na Polskę? którzy cenią takie wartości, jak historia i tradycja - bo w tym kontekście faktycznie JK mówił o patriotyzmie. czy raczej 'Donald matole' to jednak chuligaństwo? którą z tych rzeczy można określić mianem bandyckich zachowań, które byłyby popierane przez opozycję? myślę, że premier miewa problemy z synapsami, choć bardziej prawdopodobne wydają się złe intencje.
Abstrahuję już od tego, że wydarzenia dotyczą żużlu, a w ostatnim czasie dyskusja toczy się o piłce nożnej, ale takiemu zapalonemu kibicowi nie przeszkadza wrzucanie chuliganów, kibiców piłki nożnej i fanów żużlu oraz kij wie czego jeszcze do jednego wora. z JK oczywiście.
W każdym razie - wara innym od wykorzystywania tej tragedii do swoich celów, co jednak nie tyczy się premiera, który jasno, na finiszu kampanii stwierdza, że SAMI WIECIE KTO jest winny tego dramatu. Fałsz i zakłamanie, ot co, choć gorsze słowa cisną mi się na usta.



Czarną robotę za niego wykonywali funkcjonariusze w mediach i Ci z II i III lini. Tym sposobem wódz nawoływał do spokoju a klakierzy podgrzewali nastroje, by potem ów wódz mógł zrobić porządek w obronie - oczywiście - demokracji.